niedziela, 8 września 2013

Shin

- Powiedziałem, oddaj - syknąłem. Nie byłem w nastroju na żarty, zwłaszcza z nim. - Ukradłeś ją, nie mam obowiązku ci się za to rewanżować - wykrzywiłem usta w grymasie.
- A ja powiedziałem nie za darmo - Kaito przybliżył się, a ja miałem na szczęście ten komfort, że teraz nie ograniczały mnie ściany.
- Nie jestem aż takim desperatem. Jeśli zabranie mi jedynej pamiątki po moim miestrzu jest dla ciebie taką rozrywką, to nie mam zamiaru zniżać się do tego poziomu - prychnąłem, starając się za wszelką cenę zachować zimną krew. Wszystko we mnie krzyczało, żeby coś zrobić, ale zagłuszałem to jak tylko się dało.A co do mojego pierwszego opiekuna, mistrza Oyamy z zespołu badawczego w Tokyo University... to rzeczywiście była to jedyna rzecz, jaką jego konkubina pozwoliła mi zabrać ze sobą. Rodziców nie pamiętałem, a do Polski trafiłem zupełnym przypadkiem.
Odszedłem szybkim krokiem, zanim stało się coś więcej. Natknąłem się na Tony'ego i już miałem przejść obok, gdy ten mnie zatrzymał.
- Panie Shin! - odwróciłem się na pięcie.
- Tak? - natychmiast założyłem na twarz uśmiech pusty jak butelka czystej po tygodniowej imprezie. "Pan Shin" brzmiało tyle poważnie, co pasująco.
- Mógłbyś mi pomóc z zadaniem z matematyki? Siedzę już godzinę i nic nie mogę zrozumieć - pierwszak uśmiechnął się jak na reklamie proszku do prania.
- Jasne, chodźmy - wzruszyłem ramionami i poszliśmy razem w kierunku części dormitorium dla pierwszaków.

Kaito? Tony?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz