Panującą na sali ciszę, przerwał mój głośny śmiech. Wszyscy spojrzeli na mnie wyraźnie zaciekawieni, więc podniosłam do góry białą kartkę. Narysowałam na niej patyczaka w okularach i krótkiej sukience. Mało kogo pewnie coś takiego bawiło, ale w końcu jestem Śmieszkiem. Kiedy tylko dobiegł koniec lekcji, wypadłam z sali, skoczyłam w powietrze i ...zaliczyłam glebę uderzając się w jakąś wiszącą nisko lampę. Zdarłam sobie brodę.
- Jeeej ...
Zajęczałam z niezadowoleniem, padając plackiem na podłogę. Ktoś nadepnął mi na głowę, ale wyczuwając coś pod stopą, cofnął nogę.
- Nic ci nie jest?
Usłyszałam pytanie, podniosłam się do góry (tym razem wolno, by znów nie zaryć o nic) i położyłam dłoń na ramieniu nieznanej mi osoby.
- Nie, towarzyszu boju.
Palnęłam.
(Ktokolwiek? ;D)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz