czwartek, 5 września 2013

Shin

Byłem zdenerwowany na maksa. Modliłem się do wszelkich istot niebiańskich, żeby nie stało się coś nieoczekiwanego. Nagle mnie olśniło, do kogo mógł iść. Wybiegłem z pokoju, nie zamykając go. Po drodze zahaczyłem o zdziwionego Andrzeja, ale nie miałem czasu na rozmowy. Wpadłem jak burza do dormitorium Tygrysa, budząc podejrzenia wszystkich oprócz pierwszakami. Kaito siedział rozwalony na kanapie.
- Stary, musimy pogadać - oświadczyłem mu. -  Sam na sam.
- Co się znowu stało? Myślałem, że z rywalizacją jeszcze trochę poczekamy - Kaito nie wydawał się wyczuwać mojej powagi.
- Bo tak jest. To sprawa osobista - uniesiona brew powiedziała mi, że tego się nie spodziewał. - Był u ciebie już Ricco?
- Nie, a powinien?
- Bogom dzięki... słuchaj, trochę się pokłóciliśmy i przez to wszystko obiecałem mu, że jak znajdzie przez dwa tygodnie jakiegoś faceta, to z nim będę przez te dwa lata do matury... błagam, gdyby coś, to mu odmów - Kaito w odpowiedzi się tylko uśmiechnął i zerknął za siebie, jak gdyby sprawdzając, czy ktoś nie wszedł do hallu.
- Ja nie potrzebuję starych dziadów, żeby mi mówili, co robić - powiedział, opierając się ręką o ścianę za moimi plecami i zbliżając niebezpiecznie blisko.
- Stary, co ty odwalasz... - zawahałem się. Czułem, że powoli zaczynam panikować.

Kaito?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz