środa, 25 września 2013

Elizabeth

-Czy ty chcesz popełnić samobójstwo ?!- wrzasnęłam na dziewczynę
-Nie zauważyłam tego samochodu - mruknęła dziewczyna
-Och, dobrze, po prostu się przestraszyłam - pisnęłam
Dziewczyna nic nie powiedziała, złapała za telefon i wyłączyła muzykę
-Jestem Elizabeth a ty?- powiedziałam ochoczo
-Jestem...Jestem Kristin - odpowiedziała, spojrzał się na mnie i zamachała na pożegnanie
*spoko* pomyślałam i poszłam do sklepu. Wzięłam coś słodkiego i wodę gdy doszłam do kasy ona tam stała. PO chwili wyszła bo jej produkty były skasowane, nie śpieszyłam się, bo ona nic dla mnie nie znaczyła,poza tym ,że ją uratowałam... Gdy kasjerka skasowała moje produkty, wyszłam i zobaczyłam jak jakiś mężczyzna wyrywa Kristin portfel i odwraca się do ucieczki, jak byłam młodsza chodziłam na karate i na kursy samoobrony więc, odebranie portfela takiemu łazędze jak tamten gość to była bułka z masełkiem, walnęłam w odpowiedni punkt na szyi dwoma palcami, mężczyzna znieruchomiał, potem walnęłam w miejsce nad łydką, kolanem w plecy, ręką złapałam jego ramie i rzuciłam go na ziemię, podniosłam portfel, który wypadł mu z ręki, oddałam Kristin, która wpatrywała się w tą scenkę i powiedziałam:
-nie ma za co

Kristin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz