poniedziałek, 2 września 2013

ROZPOCZĘCIE ROKU - Shin

Spodziewałem się, że dyrektor znowu zrobi coś objechanego na apelu. Ale tym razem zaskoczył nawet mnie. Gdy wszyscy już zajęli miejsca w fotelach, światła zgasły, po czym do sali wjechał wieki motor, a na nim... jakże by inaczej, pan Jan Czwartek w skórzanej kurtce i wręcz świecących czerwonych glanach. Za nim biegł jego nieodłączny towarzysz, czekoladowy jamnikTiffeu, przebierając zawzięcie krótkimi nogami. Nie przepadam za psami ogólnie, ale ta gadzina, to już w szczególności zasłużyła sobie na moją niechęć. Kaito obok mnie wywrócił oczami z głośnym westchnięciem, a Sam zachichotała.
- Mówiłam wam, że w tym roku się wyjątkowo postara. W końcu do szkoły przyszło kilkadziesiąt tysięcy dolców od któregoś sponsora - stwierdziła ze śmiechem.
- Ta... tylko szkoda, że w dalszym ciągu nie idzie się go doprosić o ten fundusz na koło łowieckie - westchnąłem, po czym zamilkliśmy, czekając na dalsze wydarzenia.
- Cześć, dzieciaki - tak, dyrektor od zawsze jest poważnym człowiekiem. - jak wiecie, dziś się skończyły wakacje i znowu będziemy się kisić w tej budzie cały rok - z lekką satysfakcją oglądałem miny pierwszaków. My w zeszłym wrześniu mieliśmy mniej więcej to samo. Profesor Czwartek mówił jeszcze przez jakieś pięć minut, po czym światła z powrotem zgasły.
- A teraz wyczekiwany przez was występ naszych ukochanych Shodows' ów! - byłem prawie pewny, czyj to był głos. Scena rozbłysła i rozpoczął się pokaz:


Po skończonym pokazie było kilka piosenek z dormitorium Sam, ode mnie parkour i tricki piłkarskie, a Kaito zaserwował jakieś doświadczenia chemiczne, po których w całym pomieszczeniu śmierdziało paloną gumą i kapciami. Na całe szczęście spotkanie dobiegło końca i wszyscy z "łaaaaaaaaaaa!!!" na ustach wyszli, pozostawiając naszą trójkę samych.
- To co, idziemy zająć się dzieciarnią i mały wypadzik do Kudłatka? - na ustach Kaito pojawił się wymowny uśmieszek.
- Ja pasuje - wykonałem ręką obronny gest. Rok się zaczął, a ja ciągle wiszę z trzema książkami/ Poza tym, czekam na dostawę - wzruszyłem ramionami.
- Ja też. Muszę przesłuchać nowy kawałek Miśka - Sam uśmiechnęła się przepraszająco.
- Ej, no! Dobra, spadam - Kaito nie wyglądał na zadowolonego. Może i moja wymówka pozostawała na poziomie wymówki, bo na czytanie i tak nie miałem ochoty, a paczka z "Pi plus oko" przyjdzie najwcześniej jutro, ale i tak nie miałem ochoty na towarzystwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz