Gdy weszliśmy do pokoju Blacka, serce mi mimowolnie zabiło szybciej.
- Wejdźcie, dobrze, że pytasz - syknął Shin, odkładając książkę. Dobrze widziałem, że nie przepada za moim prefektem. - O, Okita!
- Cześć, Black - uśmiechnąłem się, po czym wymieniliśmy "misiaki". Jakkolwiek to wyglądało, było naszym starym już zwyczajem parodiowanie kobiecych buziaczków. - Co czytasz?
- To, co ty szukasz już od dłuższego czasu - odpowiedział, pokazując mi z uśmiechem pomarańczowawą okładkę z projektem w niezbyt wyszukanym stylu. - Jak przeczytam - odpowiedział na niezadane jeszcze pytanie.
- Może by tak odłożyć sobie gadki na potem, co? - przerwał nam oparty o ścianę chłopak.
- Czemu? Ja bardzo lubię rozmawiać z Raku o książkach, a póki to jest mój pokój, nie masz nic do powiedzenia - prychnął obok mnie Black. Widziałem w oczach chłopaka coś, czego ten nie dostrzegał - zazdrość. Nie, żeby mi to pzeszkadzało.
- Możesz nas zostawić samych, Ai? - spytał Black. Dziewczyna zmarszczyła nos, niezadowolona, ale wyszła, zamykając za sobą drzwi. Wyraźnie jej się podobał "miniharem", w którym się znalazła. - Dobra, chłopaki. Nie wiem, co zrobiliście przez te pięć minut, jak mnie z wami nie było, ale już chyba ze trzy osoby mówiły, że szykuje się jakaś wojna w Tygrysie. Więc lepiej zejdźcie z tonu, bo nie mam zamiaru ratować wam tyłka. Żadnemu - dodał, znacząco patrząc na mnie.
- Gomene, Black. Będę się pilnował, o ile ten dzieciak nie będzie mi wchodził w drogę - odpowiedziałem, spuszczając nieco głowę. Nie podejrzewałem, że wszyscy są tutaj tacy wrażliwi.
- Ten co?! - prefekt już miał zamiar coś mi zrobić, ale Black go pociągnął za koszulkę do tyłu.
- Kaito! Powiedziałem: obaj spokój! - w Blacku zaczęły się budzić przytłumione instynkty dowódcze z czasów, gdy mieszkał razem z nami.
- Ale ten szczyl...
(Kaito?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz