Kiedy chłopcy rozeszli się każdy w swoją stronę ruszyłam prosto do swojego pokoju. Miałam nadzieję, że będę mogła posiedzieć w spokoju, posłuchać muzyki, a może nawet coś namalować…?
- Sam! Poczekaj! Sam!
Odwróciłam się z cichym westchnieniem. Więc jednak nic z tego bo jak zawsze ktoś coś ode mnie chciał. Trudno, taka moja rola.
- Kristin, o co chodzi? – zapytałam, widząc zmartwioną minę stojącej przede mną dziewczyny – Przecież chyba żaden nauczyciel jeszcze cię nie zdołował sprawdzianami, co?
- Nie – koleżanka pokręciła głową – Ale musimy porozmawiać. Mam do Ciebie bardzo ważną sprawę
- W porządku – zgodziłam się – To może chodźmy do mojego pokoju?
Kristin tylko skinęła potakująco, więc zaprowadziłam ją do swojego kąta. Kiedy tylko zamknęłam za nami drzwi, dziewczyna przysiadła na skraju mojego łóżka i zaczęła mówić…
(Kristin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz