Pierwszy dzień szkoły. Stoję i patrzę na jej budynek. Po chwili ruszam
powoli przed siebie. Przekraczam jak zawsze - niepewnie, powoli, ale i
wesoło jej próg. Ruszam powoli korytarzem. Wczoraj była akademia. Nic
specjalnego. Gadanina nic więcej. Część artystyczna była w miarę ciekawa
po czym dostaliśmy plany zajęć i rozeszliśmy się. Na razie w mojej
klasie jest niewiele osób ale bynajmniej mi to nie przeszkadza.
Poprawiam gitarę na moich plecach. Niewiele się tu zmieniło od czasów
przed wakacyjnych. Jednakże co mogę powiedzieć o tym w pierwszym dniu?
Nic, nic zupełnie. Idę powoli do mojego pokoju. Wchodzę, nic
specjalnego. Kładę torbę na łóżku. Wyglądam przez okno na ogród i
uśmiecham się do siebie. Wyciągam z pokrowca gitarę i wychodzę na dwór.
Idę kawałek się po czym siadam pod jakimś drzewem i zaczynam brzdąkać,
pojedyncze nuty. Po chwili zacząłem grać jakąś piosenkę, z głowy. Nigdy
nie widziała ona papieru czy zapisu nutowego. Staje przede mną jakaś
dziewczyna. Gdy kończę piosenkę podnoszę na nią wzrok.
- Cześć - witam się
<Któraś z pań zechce dokończyć?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz