czwartek, 12 września 2013

Shin

- Jasna karnacja, kobieca uroda, czarna bluza i za duża bluzka? - spytałem.
- Tak. Wpadliśmy na siebie i przez przypadek do torebki wpadło mi to - dziewczyna wyciągnęła moją obrożę. To, co na mojej twarzy się pojawiło, nie mogło być nazwane zwykłym uśmiechem. To był wyszczerz rozmiar XXL.
- Oddam mu, jak się spotkamy - wziąłem cacko do ręki. - Ondie, rozumiesz już wszystko? - dziewczyna skinęła głową. - W takim razi ja idę, takiej złotojajnej kaczki nie można długo trzymać w rękawie - stwierdziłem i wybiegłem skocznym truchtem. Kątem oka widziałem, jak Sam rozmawia z nową dziewczyną. O ile dobrze się orientowałem, była od niej, więc nie musiałem się martwić o papierki i temu podobne sprawy.
Do pokoju Kaito wszedłem w zadziwiająco dobrym humorze.
- Co, namyśliłeś się jednak? - popatrzył na mnie wzrokiem nie pozostawiającym cienia wątpliwości co do intencji.
- Owszem, poukładałem sobie pewne sprawy.
- I?...
- I doszedłem do wniosku, że wymiana jest bardzo mądrą formą odzysku. Jako matematyk nie mogę przecież zaprzeczyć, że pierwiastki lepiej trzymać razem z pierwiastkami, a potęgi z potęgami - nie traciłem uśmiechu. Czułem, że tym razem wygrałem bitwę.
- Jasne, jasne. Trzymaj sobie co tam tylko chcesz, jeśli ci to sprawia przyjemność - stwierdził Kaito, zbliżając się do mnie. Wyczekałem do ostatniej chwili i wyciągnąłem do przodu rękę z obrożą w chwili, gdy miał się już do mnie nachylić. Jego reakcja była bezcenna.
- Skąd to masz?! Oddawaj natychmiast! - dostrzegłem w jego oczach coś, czego jeszcze nigdy przedtem - panikę.
- Coś za coś, kotku. Coś za coś.

(Kaito?)(Sam, El?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz