Spojrzałem w rozbawieniu na swoją dłoń. Znajdywała się w niej jego obroża. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyciągając wygodniej na kanapie. Chwile bawiłem się nowym "nabytkiem". Ta czynność, dość szybko mi się znudziła, więc podniosłem się z aktualnego siedzenia i skierowałem się do ogrodu. Bezproblemowo znalazłem Shina. Stanąłem tuż za nim i wyszeptałem do jego ucha:
- Bu.
Zaskoczony chłopak odwrócił się przodem do mnie. Uśmiechnąłem się kpiąco.
- Nie zgubiłeś czegoś przypadkiem?
Pomachałem w powietrzu jego własnością.
- Oddaj mi to.
Zażądał. Zamyśliłem się chwilę po czym odparłem:
- Zgoda. Ale coś za coś.
Moje usta wykrzywił kpiący, dość przerażający uśmiech.
(Shin? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz