- Trochę nerwów mu nie zaszkodzi.
Oznajmiłem, uśmiechając się wesoło.
- W ogóle, o co dokładnie poszło?
Spytała.
- A bo ja wiem ... Głównie o to, że cały on jest denerwujący. I to nazywanie mnie dzieciakiem, kiedy jest tylko o rok starszy.
Prychnąłem lekceważąco, posyłając Samancie uśmiech.
- Ahh, no to wszystko wyjaśnia! Traktuje cię z góry przez rocznik, a ty tego nie cierpisz!
Powiedziała rozbawiona Sam.
- Owszem, to również ma wielkie znaczenie w moim stosunku do tego gnoja .
(Samanta?) (Ktoś?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz