środa, 4 września 2013

Samanta

Przez chwilę gapiłam się na drzwi mojego pokoju, za którymi zniknęła Kristin i zastanawiałam się, o co w ogóle chodzi? Czemu ona tak zareagowała? Przecież nie powiedziałam nic złego. „No, ale cóż, nie ma, co się zastanawiać, lepiej ją po prostu zapytać.” – pomyślałam z westchnieniem.
Na zewnątrz padało, więc narzuciłam szybko kurtkę i pobiegłam za koleżanką. Kiedy mijałam salę, w której mieliśmy rozpoczęcie roku mignęło mi coś złotego. Schyliłam się i podniosłam przedmiot do oczu. Był to wisiorek, zapewne ten, którego szukała Kristin. No to teraz już na pewno musiałam ją znaleźć…
Trochę trwało, ale wreszcie zobaczyłam koleżankę, siedzącą pod drzewem ze słuchawkami w uszach. Usiadłam koło niej na ławce, ale dziewczyna była tak pochłonięta muzyką oraz własnymi myślami, że nawet tego nie zauważyła. Zareagowała dopiero, kiedy szturchnęłam ją lekko w ramię.
- Co jest? – zapytała zaniepokojona, zrywając się na równe nogi
- Spokojnie – powiedziałam z lekkim uśmiechem – Co się tak denerwujesz?
- Nie twój interes – burknęła nieprzyjaźnie – Zresztą, po co tu za mną przylazłaś?
- Żeby pogadać – powiedziałam szczerze – Jestem prefektem domu Smoka i nie chcę żeby ktoś czuł się w nim źle
- Gadanie – prychnęła
- Och, nie chcesz to nie wierz – powiedziałam trochę zirytowana – Nie zmuszam Cię do lubienia mnie czy tej szkoły – mówiąc to, wstałam i ruszyłam w stronę budynku. Po kilku krokach, coś mi się przypomniało i spojrzałam na dziewczynę przez ramie – Aha i jeszcze jedno. Twój wisiorek po prostu zgubiłaś. Znalazłam go jak tu szłam.
Podeszłam i wsadziłam Kristin jej własność w rękę, po czym odwróciłam się i chciałam iść do szkoły, kiedy usłyszałam ciche:
- Poczekaj

(Kristin?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz