- Nie widziałaś przypadkiem gdzieś wisiorka mojej mamy?
Zaczęłam nerwowo bawić się palcami
- Nie...? - mruknęła
-
Nie.... - powtórzyłam - Miałam go cały czas w kieszeni..., ale kiedy
wszyscy się rozeszli już go nie było. - dodałam szybko, spuszczając
głowę na moje palce.
- Kup nowy – westchnęła, a ja szybko wstałam
- Da się kupić wisiorek, ale nie da się przywrócić życia osobie, która dała mi tamten - syknęłam
- O co ci... - nie dokończyła
- O nic wartego twojej uwagi... –mruknęłam, wychodząc z pokoju.
Cóż, kiedy zaczynam gadać o rodzicach tracę kontrolę. Nienawidzę takich tematów.
Musiałam
po prostu odpocząć na polu, ale na mój pech zaczęło padać. Założyłam
kaptur mojej bluzy i ruszyłam przez deszcz. Kiedy dotarłam do parku
usiadłam na jednej z suchych ławek pod drzewami i włożyłam do uszu MP4.
Słuchając muzyki patrzyłam na krople deszczu obijające się o ziemię w
szybkim tempie.
"Na pewno ma mnie teraz za dziwaka…, ale może to i
lepiej, może no, ale jak ktoś uważa mnie za dziwaka to może nie będę
musiała drążyć tematu. Z drugiej strony to mogę zostać sama bez
znajomych na zawsze..."
Moje rozmyślania przerwało mi szturchnięcie w ramię.
(Samanta? Ktoś?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz