środa, 4 września 2013

Shin

pierwszy dzień spania na PSO, drugi dzień spania na PSO.... Tak, jak ja lubię szkołę. Przynajmniej w pierwszym tygodniu. Ziewnąłem przeciągle, rozglądając się po pokoju. Co za szczęście, że prefekci nie muszą się użerać ze współlokatorami. Zerknąłem na ekran komputera. Uśmiechnąłem się, bo torrent już zupełnie mi się zrzucił. Wszedłem w pliki i wrzuciłem nowe kawałki na playlistę, po czym puściłem pierwszy z brzegu. A potem, "po troszku, bo komu się spieszy" pogłośniłem, aż w pokoju wręcz ryczało. No, ale kto bogatemu zabroni, jak mówi stare ludowe przysłowie. Najwyraźniej jednak ktoś tak, bo nie przeleciały dwie piosenki, gdy usłyszałem (cudem boskim, bo inaczej wytłumaczyć tego nie mogę) walenie do drzwi. Wyłączyłęm odtwarzacz i otworzyłem.
- Młody, co ty znowu odwalasz? Już dwa smoki mi przyszły na chatę, że im za głośno - Ricco był na prawdę wkurzony. - Ty w ogóle wiesz, która jest godzina?
- Eto... coś przed ósmą będzie - uśmiechnąłem się wymijająco. - Daj się jeszcze nacieszyć ostatnim tygodniem bez testów, co?
- Raczej pierwszym budy. Dobrze wiesz, że straszysz szczeniaki. Naprawdę... brak jakiejś laski źle ci robi - Ricco nie wydawał się być zadowolony.
- A wiesz co? Masz rację, samemu, to można testy z matmy robić. Jak mi znajdziesz w przeciągu dwóch tygodni jakiegoś chłopaka, to masz ciszę do mojej matury - uśmiechnąłem się z tryumfem.
- Ale nie wywiniesz się od tego i będziesz z gościem do końca szkoły - No tak... kto mieczem wojuje, temu Ricco dokopie kijem. Już miałem coś powiedzieć, gdy Ricco dodał. - Oczekuj jutro gościa - aż się dziwiłem, że ktoś może mieć tak szeroki uśmiech. Nie miałęm chyba jednak wyjścia, jak poczekać do jutra i jakoś wykiwać (nie)szczęśliwego wybranka, bo w tym graczej jeszcze nikt nie wyszedł z dobrymi kartami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz