sobota, 7 września 2013

Shin

Zamarłem, nie wiedząc, co robić. Widziałem, że Kaito bawi moja reakcja i to najbardziej mnie wkurzało. Spróbowałem go odepchnąć, ale ku mojemu nieszczęściu on chodził kiedyś na sztuki walki. Ja nie.
- Spieprzaj! - syknąłem, ale nie zadziałało. - Cholera, chcesz mieć aferę na całą budę?
- Dobra, dobra - na szczęście odpuścił. - Kotku - albo i nie. Byłem wściekły.
- Za dużo biednych istot przeleciałeś przez wakacje chyba - prychnąłem. - Radzę ci się nie zapominać, gdzie jesteś. Zwłaszcza, że w razie potrzeby znam odpowiednie osoby - uśmiechnąłem się, po raz pierwszy czując w tej sytuacji wyższość. W przeszłości udało mi się zaznajomić dość ściśle z kilkoma członkami yakuzy, czy polskiej mafii i Kaito o tym wiedział.
- Jasne, jasne, twoja czeska mafia naśle na mnie Krecika - wiedziałem, że pod sarkazmem kryje zalążki strachu. - Ale nie łudź się, że to koniec, ja tak łatwo nie odpuszczam - nie byłem pewny, czy żartuje, czy nie. W każdym razie, wolałem wyjść jak najszybciej.Niemal wybiegłem z dormitorium. Musiałem się uspokoić, więc przeszedłem przez ogród do mojej ukochanej części z oczkiem wodnym. Pływały w nim karpiki koi, trzepocząc ogonami. Uśmiechnąłem się lekko i sięgnąłem ręką do szyi. Dopiero teraz zauważyłem, że nie miałem już na sobie mojej ukochanej obroży. Zakląłem cicho, domyślając się, co się z nią stało i kiedy. Ale nie bylem na tyle odważny, by po nią wrócić teraz.

Kaito?


- Otóż, jak dobrze wiecie, nasza szkoła ma w zwyczaju organizować wojnę dormitoriów. Chciałbym więc, żebyście zaczęli już myśleć powoli o pierwszej konkurencji. Przypominam, że wszyscy mają mieć równe szanse, więc konkursy bezpośrednio przedmiotowe odpadają. Cokolwiek wymyślicie, macie zakaz konsultowania tego ze swoimi podopiecznymi, żeby nie mogli się przygotować do tego wcześniej - wszyscy kiwnęliśmy głowami. - Acha, dostałem właśnie wyciag z baknu, wiec od razu mówię, że tegoroczne nagrody mogą nawet przewyższyć te z zeszłego roku. Radzę się wieć przyłożyć do pracy - uśmiech Czwartka był zabójczy. - Jesteście wolni.
- Shin, masz chwilę? Prosili mnie o pomoc w matmie, a wiesz, że ja się na tym nie znam - Sam uśmiechnęła się prosząco.
- Jasne, czemu nie - wzruszyłem ramionami.

Sam? Tajemniczy niedouczony?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz