Siedziałam
na trawie w ogrodzie nad stawem i czytałam książkę, którą dał mi
starszy brat. Byłam tak pochłonięta lekturą, że nie zauważyłam jak
Nicolas do mnie podszedł.
- Co Ty tu robisz? - mruknęłam odrywając się od lektury. - Wracam z przebieżki. - mruknął w końcu. - Ile dzisiaj? - zainteresowałam się. - 13 km. - westchnął. - Mało. - Wiem. Ale jak na razie muszę poznać teren. Nie będę biegł na ślepo. - Jedynie się zgubisz. - roześmiałam się. Chłopak pokręcił głową i poderwał się z ziemi. Ruszył biegiem w stronę powrotną. Pokręciłam rozbawiona głową i zaczęłam dalej czytać. Aż ktoś przechodził przede mną i zatrzymał się. - Symfonia śmierci? - przeczytał na głos tytuł a ja oderwałam wzrok od tekstu. - Obiecująco się zapowiada. - przyznałam rozbawiona. - Morderstwo. Detektyw z nieudanym małżeństwem, mafia... - powiedziałam spokojnie, chociaż z łagodnym uśmiechem mając wciąż w głowie tekst książki. - Gdzie znalazłaś książkę? - Brat mi ją polecił. Rzadko mam czas na siedzenie i czytanie. -przyznałam. ( Christian? ) |
|
sobota, 26 października 2013
Mellodie
Z rana, korzystając, że jest jeszcze sobota wzięłam torbę i poszłam na
basen. Nie pływałam jakoś wybitnie ale kochałam po prostu dla relaksu
popływać.
[...] Gdy już weszłam do wody i zrobiłam na rozgrzewkę 10 długości zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.
- Lubisz pływać, co nie? - zaśmiała się.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się. - Ty z tego co widzę też. - zauważyłam. Przyglądałam się wcześniej dziewczynie i widziałam, że jest szybka.
- Nie. - przyznała z rozbawieniem. - Po prostu chcę jak najszybciej wyjść z wody. - przyznała ze śmiechem. Naszą rozmowę przerwała nam jakaś kobieta, z czego wywnioskowałam, że musiała to być jej trenerka.. Płynęłam dalej swoim tempem, póki nie miałam dosyć. Wyszłam z pływalni i ruszyłam w stronę powrotną przez park. Siedział tam jakiś chłopak i grał na gitarze. Widać było, że męczył się z jakimś chwytem.
- A dur będzie lepszy. - rzuciłam przechodząc. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony a ja przystanęłam.
- Skąd wiesz?
- Spróbuj. - uśmiechnęłam się, przyglądając się chłopakowi. Zagrał kilkanaście chwytów i przerwał przenosząc wzrok z gitary na mnie.
- Lubisz pouczać ludzi czy po prostu chciałaś mi pomóc? - spytał a ja uśmiechnęłam się szeroko.
- A jaka odpowiedź Ci bardziej pasuje? - zaśmiałam się i pokręciłam przecząco głową. - Mniejsza. Mellodie. - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę w jego stronę.
( Felix? )
[...] Gdy już weszłam do wody i zrobiłam na rozgrzewkę 10 długości zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.
- Lubisz pływać, co nie? - zaśmiała się.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się. - Ty z tego co widzę też. - zauważyłam. Przyglądałam się wcześniej dziewczynie i widziałam, że jest szybka.
- Nie. - przyznała z rozbawieniem. - Po prostu chcę jak najszybciej wyjść z wody. - przyznała ze śmiechem. Naszą rozmowę przerwała nam jakaś kobieta, z czego wywnioskowałam, że musiała to być jej trenerka.. Płynęłam dalej swoim tempem, póki nie miałam dosyć. Wyszłam z pływalni i ruszyłam w stronę powrotną przez park. Siedział tam jakiś chłopak i grał na gitarze. Widać było, że męczył się z jakimś chwytem.
- A dur będzie lepszy. - rzuciłam przechodząc. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony a ja przystanęłam.
- Skąd wiesz?
- Spróbuj. - uśmiechnęłam się, przyglądając się chłopakowi. Zagrał kilkanaście chwytów i przerwał przenosząc wzrok z gitary na mnie.
- Lubisz pouczać ludzi czy po prostu chciałaś mi pomóc? - spytał a ja uśmiechnęłam się szeroko.
- A jaka odpowiedź Ci bardziej pasuje? - zaśmiałam się i pokręciłam przecząco głową. - Mniejsza. Mellodie. - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę w jego stronę.
( Felix? )
Mellodie
Biegałam między ogrodami jak szalona. W końcu przystanęłam na wygiętym w
łuk mostku i wyjęłam lustrzankę z torby. Zrobiłam kilka zdjęć w tym
ptaków i drzew, zakochanych i osób samotnych. Gdy zobaczyłam swojego
brata. Ze śmiechem wysłuchiwałam wszystkiego co ma do powiedzenia aż w
końcu zeszliśmy na rozmowę o rodzicach.
- ... czyli piekło. - burknął niezadowolony siadając na trawie. Stanęłam nad nim i westchnęłam.
- Czyli po staremu widzę? Matka wciąż manipuluje?
- Tak. I ma udziały w trzech nowych filmach. - przewrócił oczami a ja się roześmiałam. Zaciągnęłam go do jego domu i pożegnałam się z nim na godzinę. Weszłam do swojego dormitorium i pobiegłam od razu do swojego pokoju niezauważona. Zrzuciłam koturny, kabaretki, spódniczkę i bluzeczkę i zamiast tego założyłam adidasy, zielone, luźne, długie dresy, stanik sportowy i na to zaprojektowaną przeze mnie luźną koszulkę, sięgającą za pępek. Zarzuciłam torbę z ręcznikiem i butelką wody i wyszłam z dormitorium. Wędrowałam po okolicy aż w końcu znalazłam kawałek trawnika, gdzie rzuciłam swoją torbę i zaczęłam się rozgrzewać. Po chwili przybiegł do mnie brat, także w dresie.
- Gotowy? - spytałam wstając.
- Jak nigdy. - roześmiał się Nick i zaczęliśmy codzienny trening z capoeiry. Wokół nas zaczął zbierać się tłumek, do czego przywykliśmy. Ludzie często się nam przyglądali gdy jedynie trenowaliśmy. W końcu zaczęłam ćwiczyć z Nicolasem boks a on ze mną przećwiczył mój układ. Gdy skończyłam podeszła do mnie jakaś blondynka, którą chcąc nie chcąc skądś kojarzyłam.
- Twój układ? - spytała rzeczowo a ja potwierdziłam ruchem głowy, zbyt zajęta piciem wody aby odpowiedzieć. - Ty jesteś u mnie w dormitorium. - zauważyła w końcu.
- Jesteś prefektem w dormitorium Smoka. - powiedziałam spokojnie i przewiesiłam sobie ręcznik przez ramię.
- Zawsze robicie taką sensacje? - rzuciła wskazując mnie a potem mojego brata.
- Czasem nam się zdarza. - przyznałam roześmiana.
( Samanta? )
- ... czyli piekło. - burknął niezadowolony siadając na trawie. Stanęłam nad nim i westchnęłam.
- Czyli po staremu widzę? Matka wciąż manipuluje?
- Tak. I ma udziały w trzech nowych filmach. - przewrócił oczami a ja się roześmiałam. Zaciągnęłam go do jego domu i pożegnałam się z nim na godzinę. Weszłam do swojego dormitorium i pobiegłam od razu do swojego pokoju niezauważona. Zrzuciłam koturny, kabaretki, spódniczkę i bluzeczkę i zamiast tego założyłam adidasy, zielone, luźne, długie dresy, stanik sportowy i na to zaprojektowaną przeze mnie luźną koszulkę, sięgającą za pępek. Zarzuciłam torbę z ręcznikiem i butelką wody i wyszłam z dormitorium. Wędrowałam po okolicy aż w końcu znalazłam kawałek trawnika, gdzie rzuciłam swoją torbę i zaczęłam się rozgrzewać. Po chwili przybiegł do mnie brat, także w dresie.
- Gotowy? - spytałam wstając.
- Jak nigdy. - roześmiał się Nick i zaczęliśmy codzienny trening z capoeiry. Wokół nas zaczął zbierać się tłumek, do czego przywykliśmy. Ludzie często się nam przyglądali gdy jedynie trenowaliśmy. W końcu zaczęłam ćwiczyć z Nicolasem boks a on ze mną przećwiczył mój układ. Gdy skończyłam podeszła do mnie jakaś blondynka, którą chcąc nie chcąc skądś kojarzyłam.
- Twój układ? - spytała rzeczowo a ja potwierdziłam ruchem głowy, zbyt zajęta piciem wody aby odpowiedzieć. - Ty jesteś u mnie w dormitorium. - zauważyła w końcu.
- Jesteś prefektem w dormitorium Smoka. - powiedziałam spokojnie i przewiesiłam sobie ręcznik przez ramię.
- Zawsze robicie taką sensacje? - rzuciła wskazując mnie a potem mojego brata.
- Czasem nam się zdarza. - przyznałam roześmiana.
( Samanta? )
Nicolas
Od Nicolas'a 1
Przyjechałem do miasta i od razu miałem spotkać się z siostrą w jakimś ogrodzie. Westchnąłem i zacząłem się po nim przechadzać, póki nie zobaczyłem rudej nastolatki na środku mostu, która robiła jakieś zdjęcia.
- Idiota. - mruknąłem pod nosem i ruszyłem w tamtą stronę. Gdy dziewczyna mnie zobaczyła od razu, jej twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.
- No w końcu. Myślałam, że się zgubiłeś. - zaśmiała się.
- Chciałbym. - mruknąłem i spojrzałem na jej ciuchy. - Naprawdę? Koturny i kusa kiecka? - burknąłem bez cienia satysfakcji.
- Bynajmniej nie jest nudno. - warknęła.
- Mniejsza. - westchnąłem. Mell zrobiła mi jeszcze kilka zdjęć aż w końcu zaczęła oprowadzać. Była tu jedynie dwa dni, a znała na pamięć chyba całą okolicę. W końcu weszliśmy w jakąś uliczkę, gdzie pojawiły się trzy duże domostwa. Mellodie zatrzymała się przy pierwszym i uśmiechnęła.
- I ja tu mam mieszkać? - mruknąłem wzdychając ciężko.
- Nie. Tu mieszkam ja. Ty tam. - rzuciła rozbawiona i wskazała jakiś dom w oddali. Westchnąłem i objąłem młodszą siostrę na pożegnanie. Poprawiłem torbę na ramieniu i ruszyłem w stronę budynku. Gdy zbliżyłem się zobaczyłem jakiegoś chłopaka przed domem. Wyciągnąłem kartkę, którą otrzymałem z instrukcjami i przejrzałem ją.
- To jest Dom Tygrysa? - rzuciłem pytająco do chłopaka.
- Tak, a Ty to... - spojrzał na mnie pytająco.
- Nikt szczególny. - przyznałem spokojnie. - Chociaż mam tu mieszkać. - mruknąłem pod nosem.
( Kaito? )
Od Nicolas'a 2
Szedłem przy boisku do koszykówki aż w końcu skręciłem do ogrodu, który pokazała mi wcześniej siostra. Chodziłem w tą i we wte nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zobaczyłem w końcu jakąś dziewczynę, która podśpiewywała sobie ze słuchawkami w uszach. Spojrzałem na nią z widocznym rozbawieniem, bo przypominała mi młodszą siostrę, której wszędzie zawsze było pełno. Siedziała pod rozłożystym drzewem, patrząc na taflę wody. Nim zdążyłem do niej podejść, przed nosem przeleciała mi piłka do rugby. Zaskoczony podniosłem ją i obejrzałem się.
- Co wy tu robicie? - spytałem z rozbawieniem grupki przyjaciół ze starej szkoły.
- A Ty? Masz zawody za trzy dni a boksie i opierdzielasz się na jakiejś trawce? - spytał rozbawiony Max.
- Zmieniłem szkołę, nie plany na życie. W zawodach wystartuje. - zapewniłem z uśmiechem i rzuciłem w niego piłkę.
- Mam nadzieje. - rzucił z szerokim uśmiechem. Zaczął podrzucać piłkę aż w końcu któryś z chłopaków chciał mu ją zabrać. Nieszczęście chciało, że piłka przeleciała tuż przed twarzą tamtej dziewczyny. Od razu pobiegłem po piłkę. Nieznajoma uniosła wzrok znad telefonu i wyciągnęła słuchawki z uszu.
- Chyba piłka nic Ci nie zrobiła? - zapytałem, chcąc się upewnić.
( Aiko? )
Nicolas
Cześć!
Jestem Nicolas i mam młodszą siostrę Mellodie. Nasze nazwisko brzmi Santiago i tak, ojciec pochodzi z Brazylii. Mama jest Włoszką. Jest modelką i aktorkom a ojciec emerytowanym wojskowym i obecnie po prostu adwokatem. Nie kojarzę dobrze swojego dzieciństwa. Zawsze w biegu, a rodzice nigdy nie mieli czasu na nic, co nie związane było z ich zawodami. Zapominali o wszystkich świętach, moich urodzinach i Mel oraz zawodów ważnych dla nas obojga. Jednym słowem mówiąc, miałem jedynie siostrę i chmarę opiekunek, które chciały wynagrodzić nam brak rodzicielskiej opieki i troski.
Od zawsze kochałem być w ruchu. Rodzice opłacali i posyłali mnie na wszystkie treningi jakie mogli. Taekwondo, capoeira, judo, karate, boks, zapasy, skoki wzwyż oraz wyścigi. Kocham motoryzację, którą także zaraziłem młodszą siostrę. Od kiedy opanowałem do perfekcji boks i motokros, motory i silniki samochodów, zacząłem startować w wyścigach i zawodach - przeważnie boks. Zawsze wychodziłem poobijany z tego ale to właśnie kocham. Adrenalina, niebezpieczeństwo i istne szaleństwo. Nikt nie wiedzie co w wyścigach może stać się za sekundę ani w boksie, co można sobie jeszcze połamać i w jaki sposób.
Dla nieznajomych wydaje się chłodny, obojętny, beznamiętny i bezuczuciowy. Nienawidzę kłamstw, więc zawsze jestem szczery. Jednak gdy wiem, że coś może naprawdę zranić daną osobę unikam tego tematu lub nie mówię do końca wszystkiego. Przy przyjaciołach i siostrze jestem miły, spokojny i wesoły. Jednak spokój jest cechą zmienną. Potrafię być szalony, zwariowany i ruchliwy jak młodsza siostra. Nikt nie może określić mojego charakteru ani mnie nawet 5 wyrazami. Jestem opiekuńczy i inteligentny. Nie jestem lizusem, choć mam dobre, a nawet bardzo dobre oceny. Jestem słuchowcem więc jeśli tylko widęi co jest zapisane na tablicy czy w zaszycie/książce od razu zapamiętuje. Właśnie dzięki temu mam więcej czasu na ukochany boks, zamiast marnować go na naukę. Jestem wysportowany, co można zauważyć po zarysach mięśni czy nawet jego kondycji. Codziennie rano biegam po 10 kilometrów, gdyż wciąż chce brać udziały w zawodach. W poprzedniej szkole należałem także do drużyny rugby, z którą zwyciężałem wszystkie mecze. Niestety po sprzeczce z rodzicami, zdecydowali, że przenoszą mnie do innej szkoły na ostatni rok. Jest to idiotyczne ale zobaczymy co z tego wyniknie...
czwartek, 24 października 2013
Mellodie
Cześć i Czołem!
Jestem Mellodie. Mało filozoficzne imię ale co zrobić? Przyjaciele mówią na mnie różnie, czasem Mell, Mely bądź to co wymyślą. Każdy nowy pseudonim mile widziany. Brat odkąd tylko pamiętam woła na mnie Ruda... Cóż nie ukrywam, że często zmieniam kolor włosów lecz najlepiej czuję się w rudych bądź jak kto woli czerwonych. Nie jestem nudną osobą i każdy kto mnie zna nie zarzuci mi stereotypowości oraz szarości. Jestem kolorową, szaloną, zwariowaną, kreatywną i bardzo nietypową a jednak jakże barwną postacią. Kocham sztukę. Nie ważne w jaki sposób jest wyrażana: taniec, śpiew, rzeźba, malarstwo... Jeśli jest szczere jest także piękne. Nie lubię szarości więc moje stroje zawsze są kolorowe i bogate w biżuterię oraz inne ozdoby. Nie jestem osobą płytką, lecz inteligentną, spostrzegawczą, bystrą, doświadczoną i mimo młodego wieku - dojrzałą. Jednak gdy się ubieram chcę zaszaleć, odświeżyć styl i rozpogodzić świat, tak aby każdy kto mnie zobaczy mógł się uśmiechnąć i wytrwać tak cały dzień. Czasem dla urozmaicenia nosi kolorowe peruki o różnej długości. Kocha wysokie buty, a przede wszystkim koturny i szpilki. Mimo wieku lubi imprezować, więc często w poprzedniej szkole chodziła na różne imprezy sama, z przyjaciółmi albo nawet z bratem i jego znajomymi. Co do rodziny... Nigdy nie było kolorowo ale nie lubię o tym za bardzo opowiadać. Kilka podstaw jest to, że ojciec był wojskowym. Jednak poszedł na emeryturę w wieku 35 lat ( tak, w takim wieku chodzi się na emeryturę gdy jest się wojskowym ) i zajął się prawem. Jest teraz adwokatem. Prowadzi własną kancelarię adwokacką, gdzie znajdują się najlepsi. Moja matka: Katherine Intrino jest modelką oraz aktorką. Matka posyłała mnie odkąd pamiętam na lekcje gry na to nowych instrumentach. Raz fortepian za innych razem saksofon czy skrzypce. Nikt nie mógł nadążyć za matką a co dopiero ja. Chodziłam także na lekcję aktorstwa, która mi się znudziła. Wciąż byłam w biegu przez ciągłe zajęcia ponadprogramowe. Najbardziej poświęciłam się sztuce, tańcu, śpiewie, malowaniu... Aktorstwo mniej mi przypadło do gustu jak i modeling, choć matka już próbowała mnie wypromować jako 15-letnią modelkę. Po kilku sesjach nie zjawiłam się na kastingu i matka się zbuntowała. Trafiłam to nowej szkoły, a także w miejsce, którego nie znałam. Po rozpoczęciu roku ciężko jest się przestawić na nowy tryb życia ale zawsze warto spróbować. Mam tu także brata - Nicolasa, który zawsze jest wsparciem dla mnie oraz podporą. Nie mam ciekawego życia - ciągle nauka, nowa sztuka, próby, treningi, imprezy, na których poznaję to nowych chłopaków oraz moje ukochane języki obce. Ulubiony to Rosyjski chociaż uczę się także innych. Co więcej? Nie będę już was torturować nowinkami o sobie. Wystarczy zaczepić aby dowiedzieć się więcej^^ Ruda Żegna! |
|
Calliope
- A tu jest nasz cudowny ogród!
Wrzasnęłam szczęśliwa po czym zakręciłam się w koło własnej osi. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie.
- Elizabeth, brzmi bardzo długo. I poważnie. Mogę Ci mówić Eli?
Spytałam. Pokiwała głową.
- Na mnie możesz mówić Call ... Albo Śmieszek... Albo Kolorek.
Tu ponownie parsknęłam wesołym śmiechem.
- Powiesz mi coś więcej o sobie?
<Elizabeth? :) >
Wrzasnęłam szczęśliwa po czym zakręciłam się w koło własnej osi. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie.
- Elizabeth, brzmi bardzo długo. I poważnie. Mogę Ci mówić Eli?
Spytałam. Pokiwała głową.
- Na mnie możesz mówić Call ... Albo Śmieszek... Albo Kolorek.
Tu ponownie parsknęłam wesołym śmiechem.
- Powiesz mi coś więcej o sobie?
<Elizabeth? :) >
Subskrybuj:
Posty (Atom)