wtorek, 29 października 2013

Samanta

Kiedy o jedenastej Nick nie przyszedł do mojego pokoju najpierw się wściekłam, potem zaniepokoiłam, ale na końcu po prostu wyszłam zawiedziona do salonu.
Usiadłam na kanapie przy pułce z książkami, ale tym razem nic nie czytałam. Zbyt byłam zajęta natrętnymi myślami kłębiącymi się w mojej głowie. Zastanawiałam się czy to przez wczorajszą rozmowę Nick nie przyszedł? A może chciał mnie ukarać za to, że ja miałam szczęśliwą rodzinę (co prawda krótko, ale jednak), a on nie?
Trzasnięcie drzwi dormitorium wyrwało mnie z zadumy. Zaskoczona uniosłam głowę i zobaczyłam zadyszaną i wyraźnie przejętą Mellodie.

(Mellodie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz