- Z czego Ty się tak cieszysz? - spytała niezrozumiale.
- Gdybyś się odwróciła byś wiedziała. - przyznałem spokojnie. Dziewczyna od razu się odwróciła i zobaczyła grupkę chłopaków i jedynie dwie dziewczyny. Wszyscy chłopacy byli wysocy, dobrze zbudowani i przystojni a jeden z nich trzymał piłkę do rugby.
- Co to za idio... - zaczęła
- Moja stara drużyna. - dokończyłem za nią
- Nick. ! - zawołał kapitan i rzucił piłkę w moją stronę. Podskoczyłem i złapałem ją z szerokim uśmiechem.
- Stęskniłem się za tym. - westchnąłem.
- Niucuś! - zapiszczała jedna. Ja i Samanta zasłoniliśmy uszy aby nam nie pękły bębenki. Po chwili dostrzegłem drobną szatynkę na koturnach, która biegła w moją stronę.
- Katii. - zaśmiałem się i objąłem dziewczynę.
- Kto to jest? - mruknęła niezadowolona lustrując Samantę wzrokiem.
- Razem śpiewamy i...
- Z nią śpiewasz a ze mną nie chciałeś? - oburzyła się a ja przewróciłem oczyma
- I Ty się dziwisz, czemu faceci nie wytrzymują z Tobą nawet tygodnia? - jęknąłem. Sam odchrząknęła. - Ach tak. Samanta to jest Kimberly.
- Jego dziewczyna - dodała z dumą.
- Była. Nie dostrzegasz różnicy czy jak? - westchnąłem z rezygnacją a kumple wybuchli śmiechem. Przewróciłem oczyma.
- Tsa... - mruknęła Samanta
- Widzimy się na mistrzostwach. Nie daj się pokonać.! - zawołał Max na odchodnym. Kim pobiegła za nimi a ja przewróciłem oczyma.
- Ty chodziłeś z... nią? - spytała z niedowierzaniem.
- Byłem młody i głupi i co gorsza, nie zwracałem uwagi na otaczających mnie idiotów. - przyznałem spokojnie.
( Samanta? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz