poniedziałek, 28 października 2013

Samanta

- W sumie to się mu nie dziwię – powiedziałam spokojnie – Jak dyrektor się dowie to on pierwszy będzie miał kłopoty
Dziewczyna wyraźnie się przestraszyła.
- Więc mu powiesz? – zapytała zduszonym głosem
- Nie – pokręciłam głową – Ale radziłabym ci samej to zrobić
- Pomyślę nad tym – westchnęła Lucy – Ale dobrze, że mnie nie wydasz. Jak mogę ci się odwdzięczyć?
- Możesz nie mówić do mnie „pani perfekt” – roześmiałam się – To, że jestem prefektem nie znaczy, że jestem perfekcyjną sztywniarą
- Spoko, zapamiętam – uśmiechnęła się dziewczyna, a w tym samym momencie jej kotka przeskoczyła z jej rąk w moje ramiona.

(Lucy?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz