wtorek, 29 października 2013

Nicolas

Chciałem pobiec do siebie ale po drodze spotkałem Mellodie. 
- Co się stało? - spytała łapiąc mnie mocno za ręce. 
- Czemu każdy musi mieć szczęśliwą rodzinę oprócz nas? - warknąłem i chciałem się jej wyrwać. Jednak zamiast mnie puścić, pociągnęła mnie w swoją stronę.
- Uspokój się. Chyba nic tej osobie nie zrobiłeś? - spytała spokojnie
- Nie podnoszę ręki na dziewczyny. - burknąłem a Mel westchnęła. Przytuliła mnie do siebie jak małe dziecko. 
- Kto?
- Twoja prefekt. - warknąłem.- I nie noś butów na koturnie. Jesteś niemal równa ze mną. 
- Trafne spostrzeżenie ' niemal'. - roześmiała się i zaprowadziła mnie pod dom. Kaito gdy tylko nas zobaczył zlustrował wzrokiem moją siostrę a ja przewróciłem oczyma
- Noś dłuższe spódniczki. - burknąłem rozbawiony
- Czyżby Ci się nie podobały? A może zazdrościsz innym, że mogą się rozmarzać o mnie, a Tobie to nie przystoi? - podsunęła rozbawiona. Rozczochrałem jej rude włosy i pożegnałem się z nią. Poszedłem do swojego pokoju i rzuciłem torbę na bok. 

( Samanta? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz