| - Kochałaś swoich rodziców? - spytałem spokojnie - Oczywiście! - prychnęła i zabrała mi z rąk zdjęcia. - Byłaś szczęśliwa mając takich rodziców. - Tak. - burknęła. - Czyli szczęśliwa rodzinka. - podsumowałem. - Nie wiesz co to znaczy, mieć tylko siostrę i klony rodziców. - Jak można... - zaczęła ale odwróciłem się do niej plecami - Nie ważne. Nie będę rozmawiał o rodzinie. - warknąłem. - I teraz po prostu zwiejesz? - prychnęła i wstała z ławki. Spojrzałem na nią i wyjąłem jej długopis z dłoni. Przewróciłem kartki jej notatnika na koniec i napisałem jej adres. - Chcesz przyjdź. Jak nie to po prostu nic nie rób. Boks nie jest tylko bijatyką a bogata rodzina - rodziną idealną. - zauważyłem zaciskając zęby. Wyciągnęłam rękę aby wzięła swój długopis. Spojrzała na mnie uważnie i dopiero po chwili, powoli i z obawą wyjęła z mojej dłoni swój długopis. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem niemal truchtem z powrotem do swojego dormitorium. ( Samanta? ) | |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz