wtorek, 29 października 2013

Nicolas

- Kochałaś swoich rodziców? - spytałem spokojnie
- Oczywiście! - prychnęła i zabrała mi z rąk zdjęcia.
- Byłaś szczęśliwa mając takich rodziców.
- Tak. - burknęła.
- Czyli szczęśliwa rodzinka. - podsumowałem. - Nie wiesz co to znaczy, mieć tylko siostrę i klony rodziców.
- Jak można... - zaczęła ale odwróciłem się do niej plecami
- Nie ważne. Nie będę rozmawiał o rodzinie. - warknąłem.
- I teraz po prostu zwiejesz? - prychnęła i wstała z ławki. Spojrzałem na nią i wyjąłem jej długopis z dłoni. Przewróciłem kartki jej notatnika na koniec i napisałem jej adres.
- Chcesz przyjdź. Jak nie to po prostu nic nie rób. Boks nie jest tylko bijatyką a bogata rodzina - rodziną idealną. - zauważyłem zaciskając zęby. Wyciągnęłam rękę aby wzięła swój długopis. Spojrzała na mnie uważnie i dopiero po chwili, powoli i z obawą wyjęła z mojej dłoni swój długopis. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem niemal truchtem z powrotem do swojego dormitorium.
( Samanta? )




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz