sobota, 26 października 2013

Mellodie

Siedziałam na trawie w ogrodzie nad stawem i czytałam książkę, którą dał mi starszy brat. Byłam tak pochłonięta lekturą, że nie zauważyłam jak Nicolas do mnie podszedł.
- Co Ty tu robisz? - mruknęłam odrywając się od lektury.
- Wracam z przebieżki. - mruknął w końcu.
- Ile dzisiaj? - zainteresowałam się.
- 13 km. - westchnął.
- Mało.
- Wiem. Ale jak na razie muszę poznać teren. Nie będę biegł na ślepo.
- Jedynie się zgubisz. - roześmiałam się. Chłopak pokręcił głową i poderwał się z ziemi. Ruszył biegiem w stronę powrotną. Pokręciłam rozbawiona głową i zaczęłam dalej czytać. Aż ktoś przechodził przede mną i zatrzymał się.
- Symfonia śmierci? - przeczytał na głos tytuł a ja oderwałam wzrok od tekstu.
- Obiecująco się zapowiada. - przyznałam rozbawiona. - Morderstwo. Detektyw z nieudanym małżeństwem, mafia... - powiedziałam spokojnie, chociaż z łagodnym uśmiechem mając wciąż w głowie tekst książki.
- Gdzie znalazłaś książkę?
- Brat mi ją polecił. Rzadko mam czas na siedzenie i czytanie. -przyznałam.
( Christian? )



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz