środa, 30 października 2013

Samanta

- To wasz ojciec Cię tak urządził? - zapytałam Nicka, przysiadając na krawężniku obok rodzeństwa
- Tsa....
- To nic takiego - wtrąciła Mell - On się tak zawsze zachowuje...
- Zawsze okalecza własnego syna? - weszłam jej w słowo
- Nie zaraz okalecza.... - ku mojemu zdziwieniu Mell broniła ojca, słabo, ale jednak...
- To tylko drobne skaleczenia - zbagatelizował Nick, dotykając twarzy lewą ręką
- Och, przecież ja nie mówię o skaleczeniach twarzy tylko o zwichniętym nadgarstku - prychnęłam
- Co?! - zdziwili się oboje
 - Nie czujesz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, a widząc zdezorientowaną minę Nicka delikatnie dotknęłam jego prawej ręki.
Chłopak drgnął i mimo woli syknął z bólu.
- Cholera, kiedy on Ci to zrobił? - zapytała spanikowana Mellodie
- Pewnie wtedy kiedy wykręcił mi ręce do tylu - skrzywił się Nick - Muszę iść do pielęgniarki - westchnął cieżko
- Nie ma jej dziś w szkole - przypomniała mu siostra - Podobno ma jakieś zebranie i szkolenie... Musimy Ci zrobić jakiś opatrunek - myślała głośno - Tyle, że nie mamy apteczki, a ja nie znam się na leczeniu...
- Może będę mogła pomóc - powiedziałam cicho - W pokoju mam apteczkę i umiem sobie radzić z różnymi urazami

(Nick? Mellodie?)

Mellodie

- Co się stało? - spytała od razu Samanta
- Nic. - rzuciłam i pognałam do swojego pokoju. Złapałam za swoją torbę i wrzuciłam tam potrzebne na tą chwilę rzeczy. 
- Gdzie Nicolas? - spytała Samanta wchodząc do mojego pokoju
- Ma pewne... Utrudnienia. - wymamrotałam niechętnie
- Nie kłam. - burknęła. 
- Sprawy prywatne. - mruknęłam i przewiesiłam torbę przez ramię. Wybiegłam z domu i od razu ruszyłam w stronę kawiarni, gdzie zostawiłam brata. Wciąż siedział na krawężniku pod kawiarnią. Ukucnęłam przed nim i położyłam swoją torbę na jego kolanach. Wyjęłam spirytus i waciki do demakijażu, bo tylko takie miałam i nasączyłam je alkoholem. 
- Co Ci przyszło do głowy aby się na niego rzucać? - syknęłam.
- Sprowokował mnie. - burknął i zacisnął zęby, gdy przyłożyłam wacik do rozciętej brwi. Oczyściłam ją i zakleiłam plastrem. Podobnie zrobiłam z jego dolną wargą. Westchnęłam chowając wszystko i pokręciłam głową. 
- Gdzie jesteś gówniarzu?! - wrzasnął głos. Nick chciał się już poderwać ale przytrzymałam go aby siedział
- Co tu się dzieje? - spytała Samanta. Zdziwiłam się jej obecnością tak bardzo jak Nick
- Nie twoja sprawa! - krzyknął mężczyzna
- Grzeczniej do kobiet! - wydarł się Nick. - Do własnej żony i córki nie masz nawet szacunku. - prychnął
- Nie pyskuj. - syknął a ja przewróciłam oczyma
- Wracaj już. Musimy zrobić lekcje. - zwróciłam się. 
- Jeszcze was odwiedzę. - zapewnił. Złapał w pasie wysoką szatynkę i razem ruszyli do białego porsche. 
- Kto to był?
- Nikt. - mruknął Nick
- Rodzice. - powiedziałam w tym samym czasie co brat. Oboje westchnęliśmy a ja przytuliłam się do Nicka, siadając mu na kolanach.
( Samanta? )

wtorek, 29 października 2013

Samanta

Kiedy o jedenastej Nick nie przyszedł do mojego pokoju najpierw się wściekłam, potem zaniepokoiłam, ale na końcu po prostu wyszłam zawiedziona do salonu.
Usiadłam na kanapie przy pułce z książkami, ale tym razem nic nie czytałam. Zbyt byłam zajęta natrętnymi myślami kłębiącymi się w mojej głowie. Zastanawiałam się czy to przez wczorajszą rozmowę Nick nie przyszedł? A może chciał mnie ukarać za to, że ja miałam szczęśliwą rodzinę (co prawda krótko, ale jednak), a on nie?
Trzasnięcie drzwi dormitorium wyrwało mnie z zadumy. Zaskoczona uniosłam głowę i zobaczyłam zadyszaną i wyraźnie przejętą Mellodie.

(Mellodie?)

Nicolas

Chciałem pobiec do siebie ale po drodze spotkałem Mellodie. 
- Co się stało? - spytała łapiąc mnie mocno za ręce. 
- Czemu każdy musi mieć szczęśliwą rodzinę oprócz nas? - warknąłem i chciałem się jej wyrwać. Jednak zamiast mnie puścić, pociągnęła mnie w swoją stronę.
- Uspokój się. Chyba nic tej osobie nie zrobiłeś? - spytała spokojnie
- Nie podnoszę ręki na dziewczyny. - burknąłem a Mel westchnęła. Przytuliła mnie do siebie jak małe dziecko. 
- Kto?
- Twoja prefekt. - warknąłem.- I nie noś butów na koturnie. Jesteś niemal równa ze mną. 
- Trafne spostrzeżenie ' niemal'. - roześmiała się i zaprowadziła mnie pod dom. Kaito gdy tylko nas zobaczył zlustrował wzrokiem moją siostrę a ja przewróciłem oczyma
- Noś dłuższe spódniczki. - burknąłem rozbawiony
- Czyżby Ci się nie podobały? A może zazdrościsz innym, że mogą się rozmarzać o mnie, a Tobie to nie przystoi? - podsunęła rozbawiona. Rozczochrałem jej rude włosy i pożegnałem się z nią. Poszedłem do swojego pokoju i rzuciłem torbę na bok. 

( Samanta? )

Samanta

Wstrząśnięta stałam jeszcze przez moment, patrząc za odchodzącym chłopakiem...
Czy on uważa mnie za idiotkę? Przecież dobrze wiem, że pieniądze to nie wszystko! A poza tym to czy rodzina jest szczęśliwa nie zależy od jej stanu majątkowego, a od ludzi!
Zaprzątnięta takimi myślami szybko wróciłam do swojego pokoju, po czym położyłam się do łóżka….
Obudziłam się około trzeciej nad ranem i poczułam, że już nie zmrużę oka. Wciąż byłam poruszona po rozmowie z Nickiem i musiałam odreagować. Zaczęłam chodzić po całym pokoju. Szybko jednak przestałam, bo nie chciałam nikogo obudzić. Przysiadłam na skraju łóżka i zaczęłam bazgrolić w notesie. Pisałam, co mi ślina na język przyniosła. Po paru godzinach z moich zapisków uformowała się piosenka:
To takie smutne
jak dzisiaj łatwo nam
w ramiona przedmiotów wpaść
i choć codziennie
na ziemi więcej nas
samotność nie daje spać
jeśli czujemy mniej
może mniej widzimy
może mylimy się
to kobieta to mężczyzna
oto nogi ręce krew
lecz co w tobie jest człowiekiem
zwykle niewidzialne jest
nie pomyl się
nie pomyl się
ciasne marzenia
krojone według miar
za gardła trzymają nas
rozbijam lustro
gdzie czeka na mnie twarz
co każdą odpowiedź zna
to kobieta to mężczyzna
oto nogi ręce krew
lecz co w tobie jest człowiekiem
zwykle niewidzialne jest
czy to wolność czy niewola
kiedy wszystko można mieć
nie pomyl się
nie pomyl się

Minęła już siódma i skończyła się nocna cisza więc mogłam spokojnie grać. Wzięłam gitarę i zaczęłam na niej cicho brzdąkać aż wreszcie ułożyłam odpowiednią melodię.
Zagrałam całość, wkładając w każde słowo i zagraną nutę wszystkie targające mną emocje....

 (Nicolas?)

Nicolas

- Kochałaś swoich rodziców? - spytałem spokojnie
- Oczywiście! - prychnęła i zabrała mi z rąk zdjęcia.
- Byłaś szczęśliwa mając takich rodziców.
- Tak. - burknęła.
- Czyli szczęśliwa rodzinka. - podsumowałem. - Nie wiesz co to znaczy, mieć tylko siostrę i klony rodziców.
- Jak można... - zaczęła ale odwróciłem się do niej plecami
- Nie ważne. Nie będę rozmawiał o rodzinie. - warknąłem.
- I teraz po prostu zwiejesz? - prychnęła i wstała z ławki. Spojrzałem na nią i wyjąłem jej długopis z dłoni. Przewróciłem kartki jej notatnika na koniec i napisałem jej adres.
- Chcesz przyjdź. Jak nie to po prostu nic nie rób. Boks nie jest tylko bijatyką a bogata rodzina - rodziną idealną. - zauważyłem zaciskając zęby. Wyciągnęłam rękę aby wzięła swój długopis. Spojrzała na mnie uważnie i dopiero po chwili, powoli i z obawą wyjęła z mojej dłoni swój długopis. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem niemal truchtem z powrotem do swojego dormitorium.
( Samanta? )




poniedziałek, 28 października 2013

Samanta

- W porządku, już o nic nie pytam - zapewniłam - Rozumiem
- Jasne - prychnął - Na pewno uwierzę, że taka dziewczyna jak ty, wie co znaczy nie mieć rodziny. No, nie licząc siostry.
- Niedowiarek z ciebie - mruknęłam po czym wyjęłam zza okładki notesu dwa zdjęcia (na pierwszym byli rodzice, na drugim siedmioletnia siostra) i bez słowa podałam je Nickowi.
- A nie mówiłem?! Szczęśliwa rodzinka....
- Kiedyś tak - szepnęłam - Ale odkąd jakaś mafia zabiła rodziców mam tylko Mayę, a ona jest za mała by się tu uczyć...

(Nicolasa?)

Nicolas

Spojrzałem na niego zaskoczony.
- Tak. - przyznałem po chwili zamyślenia
- Bardzo?
- Tak jak papierosy z nałogowym palaczem, narkotyki z ćpunem i Ty z tlenem. 
- Wystarczyło powiedzieć tak albo skinąć głową. - przyznał spokojnie. 
- Możliwe. Będzie wam przeszkadzała gitara? - spytałem patrząc na chłopaka
- Elektryczna czy...
- Akustyczna. - przerwałem. 
- Jeśli będzie za głośno to nie ręczę. - przyznał
- Spoko. Jeśli przyjdzie tu Ruda, której byś normalnie nie wpuścił to jakbyś mógł to mnie zawołaj. - powiedziałem spokojnie. 
- Twoja siostra jest ruda?
- Tak. Znowu. - przyznałem przypominając sobie wszystkie kolory włosów siostry. 
( Kaito? )

Nicolas

Spojrzałem na nią rozbawiony
- Jeśli się ma pełno wolnego czasu i się nie ma co robić to jest to świetne zajęcie. Ale aby zrozumieć to powodzenia. - przyznałem spokojnie. 
- Czy ktokolwiek Ci kibicował na mistrzostwach? - spytała po chwili ciszy. Skinąłem lekko głową
- Ruda była na każdych. 
- Tylko Twoja siostra? - spytała zaskoczona
- I ojciec na dwóch. Potem mu się znudziło patrzenie na moje wypadki i rozcięte brwi i wargi. - przyznałem wzruszając obojętnie ramionami
- A mama? 
- Tak. Gdzieś tam jeszcze podobno żyje. - przyznałem i spochmurniałem. - Jakoś wolę towarzystwo swojej siostry. - mruknąłem. 
( Samanta? )

Samanta

- Nie wyobrażam sobie was razem – powiedziałam szczerze – Nie pasujecie do siebie
- Fakt – przyznał – Ale jak to poznałaś? Ja do tego dochodziłem przez jakiś czas…
- To proste – Nick spojrzał na mnie wyczekująco – Eh, czy wspierała cię w tym co robisz?
- No nie – powiedział z wahaniem
- A może tylko chciała żebyś wokół niej ganiał? – zapytałam domyślnie. Nick nie odpowiedział więc wiedziałam, że tak właśnie było. Na koniec zapytałam jeszcze – Czy choć raz była kibicować ci na mistrzostwach?  
- Nie, ale… Chyba żadna dziewczyna nie lubi takich klimatów…
- Na pewno? – uniosłam brwi, a chłopak spojrzał na mnie lekko zbity z tropu
- A ty byś przyszła?
- Czemu nie? – uśmiechnęłam się – Nie znam się, co prawda ani na boksie ani na rugby, ale mogłabym się szybko wdrożyć

(Nick?)

Samanta

- W sumie to się mu nie dziwię – powiedziałam spokojnie – Jak dyrektor się dowie to on pierwszy będzie miał kłopoty
Dziewczyna wyraźnie się przestraszyła.
- Więc mu powiesz? – zapytała zduszonym głosem
- Nie – pokręciłam głową – Ale radziłabym ci samej to zrobić
- Pomyślę nad tym – westchnęła Lucy – Ale dobrze, że mnie nie wydasz. Jak mogę ci się odwdzięczyć?
- Możesz nie mówić do mnie „pani perfekt” – roześmiałam się – To, że jestem prefektem nie znaczy, że jestem perfekcyjną sztywniarą
- Spoko, zapamiętam – uśmiechnęła się dziewczyna, a w tym samym momencie jej kotka przeskoczyła z jej rąk w moje ramiona.

(Lucy?)

Kristin

Noc minęła jak zwykle obudziłam się rano i umyłam zęby a następnie udałam się na lekcje.Po lekcjach usiadłam w parku i wyciągnęłam komórkę wpychając do niej słuchawki założyłam je na uszy i położyłam się na ławce zamykając oczy.
http://www.artleo.com/pic/201108/1366x768/artleo.com-6740.jpg
Usłyszałam nagle jak ktoś się śmieje otworzyłam oczy i podniosłam się zobaczyłam trzy idiotki z liceum do którego chodziłam.Ściągnęłam słuchawki
- Czego tutaj chcecie - syknęłam
- Nie twoja sprawa idiotko - warknęła jedna i usiadła obok mnie dwie pozostałe zepchnęły mnie z ławki siadając obok tamtej.
- Ej siedziałam tam - warknęłam podnosząc się z ziemi.
- Już nie - prychnęła jedna
- Piz** - mruknęłam pod nosem i miałam odchodzić kiedy jedna z nich walnęła mnie prosto w twarz tak mocno że znowu upadłam
- Uważaj na słowa - syknęła i razem z koleżankami zaczęły odchodzić.Wstałam z ziemi i ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu kiedy ktoś złapał mnie za rękę
-puszczaj - mruknęłam.Nie miałam siły już krzyczeć miałam pewnie całą czerwoną twarz i oczy z powodu tego że może płakałam......w tamtym liceum robiłam to częściej przez nie...

<<Kto dokończy ??>>

niedziela, 27 października 2013

Nicolas

- Z czego Ty się tak cieszysz? - spytała niezrozumiale. 
- Gdybyś się odwróciła byś wiedziała. - przyznałem spokojnie. Dziewczyna od razu się odwróciła i zobaczyła grupkę chłopaków i jedynie dwie dziewczyny. Wszyscy chłopacy byli wysocy, dobrze zbudowani i przystojni a jeden z nich trzymał piłkę do rugby. 
- Co to za idio... - zaczęła
- Moja stara drużyna. - dokończyłem za nią
- Nick. ! - zawołał kapitan i rzucił piłkę w moją stronę. Podskoczyłem i złapałem ją z szerokim uśmiechem.
- Stęskniłem się za tym. - westchnąłem. 
- Niucuś! - zapiszczała jedna. Ja i Samanta zasłoniliśmy uszy aby nam nie pękły bębenki. Po chwili dostrzegłem drobną szatynkę na koturnach, która biegła w moją stronę. 
- Katii. - zaśmiałem się i objąłem dziewczynę. 
- Kto to jest? - mruknęła niezadowolona lustrując Samantę wzrokiem. 
- Razem śpiewamy i... 
- Z nią śpiewasz a ze mną nie chciałeś? - oburzyła się a ja przewróciłem oczyma
- I Ty się dziwisz, czemu faceci nie wytrzymują z Tobą nawet tygodnia? - jęknąłem. Sam odchrząknęła. - Ach tak. Samanta to jest Kimberly. 
- Jego dziewczyna - dodała z dumą. 
- Była. Nie dostrzegasz różnicy czy jak? - westchnąłem z rezygnacją a kumple wybuchli śmiechem. Przewróciłem oczyma. 
- Tsa... - mruknęła Samanta
- Widzimy się na mistrzostwach. Nie daj się pokonać.! - zawołał Max na odchodnym. Kim pobiegła za nimi a ja przewróciłem oczyma. 
- Ty chodziłeś z... nią? - spytała z niedowierzaniem. 
- Byłem młody i głupi i co gorsza, nie zwracałem uwagi na otaczających mnie idiotów. - przyznałem spokojnie. 
( Samanta? )

Lucy

 - Plamka! Wracaj tu mała cholero!
Biało-czarny kot wbiegł do innego dormitorium. Pisnęłam przerażona, ale wbiegłam przez drzwi. Kicia skręciła, więc ja prędko za nią. Przy okazji rozwaliłam sobie blond włosy i rozmazałam kocie wąsiki. PIĘKNIE! Kot nagle wyhamował, a ja wpadłam na jakąś dziewczynę... Na moje szczęście utrzymałam się na równych nogach i złapałam rękę nieznajomej by i ta się nie wywaliła... O kurde, to Samanta! 

 - Dzień dobry, pani perfekt! Jestem Lucy, od Kaito. 
Powiedziałam wesoło i wzięłam kota na ręce. 

 - Mam do Ciebie prośbę... Nie wygadasz się Kaito, że Plamka sprawia problemy? Miałam ją ukrywać i pewnie się wkurzy jak się dowie...

 <Samanta? :3>

Kaito

 - Jeśli godzinę przed jej przyjściem zostanę o tym poinformowany i wyrażę zgodę, to tak może. I też zależy to od Samanty.
 - Aha ...Dobrze wiedzieć...
Głośno westchnąłem i pokiwałem leniwie głową.
 - Zacznijmy od tego, że w razie jakiś problemów zgłaszasz się do mnie. Nie toleruję zbyt głośnego gadania, muzyki czy czegokolwiek  w środku nocy. Potrafię być cholernie wredny i irytujący, więc radzę zachowywać się odpowiednio i z jakimś szacunkiem do mojej osoby... Mimo, że jesteś ode mnie starszy.
Ostatnie słowa dodałem cicho, lekko się krzywiąc.
 - Bardzo jesteście zżyci z siostrą?
Zadałem pytanie z czystej ciekawości, a chwilowy grymas od razu znikł z mojej twarzy.

< Nicolas? >

Nicolas

Spojrzałem na niego i pokręciłem nie dowierzając głową. 
- Nie wierzę. - burknąłem pod nosem i westchnąłem. 
- W co? - spytał rozbawiony. 
- Że będę musiał tu siedzieć. 
- Nikt tu Cię na siłę nie trzyma. - zauważył.
- Praktycznie? Masz rację. Natomiast teoretycznie, się chol**nie mylisz. - przyznałem i wszedłem do pokoju. - Mam pytanie? 
- Nie, nie ma stąd drogi ucieczki. - zapewnił.
- Nie o to mi chodzi. Tym razem. - dodałem pod nosem i spojrzałem na chłopaka
- Więc o co?
- Macie coś przeciwko, gdy przyjdzie tu ktoś z innego domu? 
- Po co ktoś ma tu przychodzić? 
- Bo muszę z Tą osobą coś zrobić. 
- Z kim?
- Czy to ważne?
- Tak. - odparł od razu.
- Z siostrą. Może czy nie? - spytałem ucinając inteligentną wymianę zdań. 
( Kaito? )

Samanta

- A uchylisz rąbka tajemnicy? - zagadnęłam z uśmiechem 
- Nie - odpowiedziała Mell stanowczo i obie wybuchłyśmy śmiechem 
- W takim razie obie bierzmy się do roboty - zarządziłam kiedy już się uspokoiłyśmy.
Melodie kiwnęła głową i wyszła, a ja wzięłam tekst i zaczęłam się uczyć piosenki. Po dwóch godzinach planowałam ją do perfekcji. 
Chciałam odpocząć, ale wiedziałam, że czeka mnie jeszcze jedno zadanie - trzecia piosenka. Miałam już początek, ale utknęłam w martwym punkcie. Potrzebowałam inspiracji więc zabrałam  szkicownik i wyszłam do ogrodu. Przez jakiś czas spacerowałam po czym przysiadłam pod wysokim dębem i zaczęłam pisać.....
- Czy ty kiedyś odpoczywasz? 
Pochłonięta komponowaniem nie zauważyłam, że ktoś do mnie podszedł więc widok Nicolasa zaglądającego mi przez ramię zupełnie mnie zaskoczył. 
- Co ty tu, do licha, robisz? - zapytałam zdumiona - Miałeś być na treningu...
- Który już się skończył - wyjaśnił Nick po czym zmierzył mnie uważanym spojrzeniem i nieoczekiwanie się uśmiechnął. 

(Nick?) 

Mellodie

Uśmiechnęłam się.
- Nie jesteś z Domu Tygrysa, prawda? - zapytał chłopak. Znalazłam zdjęcie, które służyło mi jako zakładka i wetknęłam ją do książki, którą odłożyłam na bok.
- Prawda.
- Więc z którego? - spytał spokojnie.
- Bardzo lubisz kryminały?- spytałam spokojnie.
- Owszem.
- Miałbyś o czym rozmawiać z moim bratem, który jest w waszym dormitorium. - przyznałam.
- Jak przypuszczam, nie powiesz mi w którym domu mieszkasz. - zaśmiał się chłopak.
- No patrz. Bystry jesteś. Chyba kryminały uczą ludzi. - powiedziałam ze śmiechem.
( Christian? )

Mellodie

Westchnąłem ciężko i zastanowiłam się przez chwilę. Po kilku minutach uśmiechnęłam się szeroko.
- Dobra. Tylko muszę wsiąść miarę. Masz centymetr? - spytałam patrząc na dziewczynę.
- Nie, po co Ci? - spytała marszcząc brwi
- A nitkę?
- No tak. - powiedziała i podała mi całą szpulkę nitki.
- Wstawaj. - rozkazałam - I od razu ściągnij koszulkę. Inaczej będą błędy.
- Mam się rozbierać?
- Spokojnie. Nie zgwałcę Cię. - roześmiałam się. dziewczyna spojrzała na mnie z początku trochę sceptycznie, jednak ściągnęła koszulkę. Stanęłam przed nią i oderwałam z jakieś 2 metry nitki. Złapałam za końce i przyłożyłam nad piersiami dziewczyny a potem na ich szczycie. Znalazłam linijkę i zmierzyłam długość, którą potem zapisałam w swoim notesie. Zmierzyłam jeszcze jej talię i biodra, pozwalając jej już założyć koszulkę. Zapisałam wszystko i odłożyłam nitkę.
- Dzięki.
- I tyle? - uniosła brwi.
- No tak. Więcej nie potrzebuję. Sama resztę dobiorę. - zapewniłam.
- Dla chłopaków też coś wymyślisz?
- Ja już mam wszystko wymyślone. - zapewniłam z uśmiechem.
( Samanta? )

Christian

 - A to szkoda, czytanie to fascynujące zajęcie. Zwłaszcza jeśli chodzi o kryminały.
Powiedziałem z szerokim uśmiechem i usiadłem obok niej.
 - Nie widziałem Cię tu wcześniej. Jak masz na imię?
Spytałem najspokojniej w świecie, zakładając ręce za głowę.
 - Jestem Mellodie Santiago. A Ty to?
  - Christian. Christian Higgins. Z

< Bardzo przepraszam, że tak krótko i beznadziejnie ale się spieszyłem pisząc to. :). Następna będzie na pewno lepsza... Mellodie? >

Kaito

 - Skoro masz tutaj mieszkać, to jednakże wypadałoby byś przedstawił się normalnie.
Mruknąłem spokojnie, wypuszczając powietrze z ust.
 - A to dlaczego?
 - Bo jestem perfektem Tygrysa.
 - Skoro tak stawiasz sprawę... Jestem Nicolas. A Ty, to?
 - Kaito. A teraz chodź.
Skinąłem na niego dłonią i z niezbyt miłym wyrazem twarzy, skierowałem się w kierunku jego pokoju. Na korytarzach było pusto, większość osób jeszcze spała. Dotarliśmy do jednego z pomieszczeń.
 - Twoje nowe mieszkanko.
Moje usta wykrzywił krzywy uśmiech. Wręczyłem mu do ręki klucze.

< Nicolas ? >

Samanta

- Właściwie znasz już dwie piosenki – powiedziałam – Duet napisałaś, a moja piosenka będzie odpowiednia do „solówki z gitarą”, czyli drugiego wymaganego na konkursie utworu. Trzecia piosenka musi być bardzo energetyczna, a ja wciąż nad nią pracuję…
- Ale na pewno wykluczamy dresy – zaśmiała się Mell – Smokingi i długie suknie też są niepraktyczne. Może, więc coś wygodnego, ale z klasą? Jakieś spodnie albo…
- Na konkursie obowiązują stereotypy – skrzywiłam się – Muszę mieć na sobie sukienkę. Ty i El zresztą też.
- Dopiero teraz mi to mówisz? – wytrzeszczyła oczy
- To raczej powszechne normy – wzruszyłam ramionami – Dziewczynom na turniejach tanecznych też nie pozwalają tańczyć w spodniach
- Fakt - przyznała – Ale myślałam, że chociaż tu nie ma takich sztywnych reguł
- Są są i to aż w nadmiarze – westchnęłam ciężko

(Mellodie?)